„Wielki” powrót Motley Crue. Zespół ogłosił reunion po… czterech latach przerwy. „Nowe pokolenie domaga się powrotu”

0
„Jedna wielka ściema” – piszą fani legendarnej kapeli pod informacją o powrocie Motley Crue. Prawie sześć lat po tym, jak członkowie zespołu podpisali sławetny kontrakt o zakończeniu działalności i cztery lata od ostatniego wspólnego koncertu fani Nikkiego Sixxa, Tommy’ego Lee, Vince’a Neila i Micka Marsa dowiadują się, że lada moment Motley Crue ruszy w trasę. Czy kogoś jeszcze zaskakują takie „reuniony”?

„Nigdy”… nie mów nigdy

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Band meeting went well…. ☠️ #MötleyCrüe #TheDirt

Post udostępniony przez Mötley Crüe (@motleycrue)

Wielbiciele zwłaszcza ciężkiego grania przyzwyczaili się już do mody na spektakularne zawieszanie karier. I choć nie jest ona nowa (przypomnijmy, że z „pożegnalnych tras” Ozzy’ego Osbourne’a powstały już nawet memy), fani nadal nie mogą wyjść ze zdumienia, iż kolejne zespoły coraz bardziej skracają czas niebytu na scenie. Gdy jednak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Głośny kontrakt

W intrygujący sposób z karierą „pożegnali się” członkowie Motley Crue. Zespół sześć lat temu podpisał kontrakt, zgodnie z którym muzycy mieli kulturalnie rozejść się i zająć każdy sobą. W międzyczasie w serwisie Netflix ukazał się dokument o historii Motley Crue zatytułowany „The Dirt”, który przysporzył kapeli nowych, młodych fanów. Muzycy otwarci na „młodą krew” (patrz np.: przyjaźń Tommy’ego Lee z Machine Gun Kellym) uznali, że takiego potencjału (finansowego) nie można zmarnować.

Powrót do gry

Kilkanaście godzin temu dowiedzieliśmy się, że Motley Crue ogłasza powrót i od razu trasę koncertową na 2020 rok. W wydanym przez zespół oświadczeniu, do którego załączono spektakularny filmik z wysadzonym w powietrze wspomnianym kontraktem, czytamy:
Prawie sześć lat po podpisaniu porozumienia kończącego wspólne koncertowanie, pora wyrzucić go do śmieci. Nadeszło całe, nowe pokolenie fanów zespołu, które domaga się jego powrotu na scenę. (…) Zespół znany ze swojego niszczycielskiego charakteru postanowił zniszczyć także wspomniany kontrakt w iście motleyowym stylu. Po 35 latach na scenie członkowie Motley Crue przestali współpracować. Dopiero podczas współpracy przy filmie panowie znów się do siebie zbliżyli.

Reakcja fanów

Na profilach socialowych zespołu pojawiły się tysiące komentarzy dotyczące powrotu Motley Crue. Wiele z nich jawnie kpi z „kontraktu”, który de facto nic nie znaczył.

Kto będzie śpiewał? Bo chyba nie ten pączek Vince.

Tylko czemu to stare dziady (z całym szacunkiem dla ich muzyki) muszą wracać z emerytur, żeby bronić rocka. Ten gatunek jest już faktycznie nad grobem.

Czy moglibyście się w końcu zdecydować? Ta gra jest żenująca – piszą.

Tak czy siak, koncerty Motley Crue pewnie wyprzedadzą się na pniu. I bez względu na to, czy to zasługa Netflixa, Machine Gun Kelly’ego czy Yungbluda, dobrze, że wracają.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Saints of Los Angeles #mötleycrüe

Post udostępniony przez Mötley Crüe (@motleycrue)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here