KISS najbardziej znienawidzonym zespołem w branży? „Nasz trup jeszcze nie ostygł, a oni już ukradli pomysł”

0
69-letni Gene Simmons może być już pewien, że do historii rock’n’rolla przejdzie jako jeden z najpopularniejszych muzyków tego gatunku. Niestety wszystko wskazuje na to, że trafi do niej również jako ten najbardziej znienawidzony przez kolegów po fachu.
 
 
 

„Powinien częściej wychodzić z domu”

 
Tak naprawdę „hejt” na KISS dotyczy głównie Gene’a Simmonsa, który naraził się zwłaszcza młodszym kolegom. Kilka lat temu Simmons publicznie ogłosił, że muzyka rockowa jest martwa.
 
 
„Rock nie umarł śmiercią naturalną. Został zamordowany. Dziś nikt nie zapłaci ci za napisanie piosenki” – mówił.
 
 
 

Słowa te przypadły na szczyt popularności Slipknot, jednej z największych metalowych kapel naszych czasów. Corey Taylor, wokalista zespołu, który zwykł odpowiadać na zaczepki innych muzyków i tym razem odpowiedział:

 

  „Nie zawsze trzeba zdobywać kolejne platyny, by mówić o sukcesie. Z całym szacunkiem do pana Simmonsa, powinien częściej wychodzić z domu” – mówił Taylor w 2014 roku.

 

Konflikt wewnątrz zespołu

 
Między Genem a byłymi członkami KISS – Acem Frehleyem i Peterem Crissem, od lat padają mocne słowa.
 
„Jego priorytetem zawsze był on sam” – mówił w rozmowie z Rolling Stone Paul Stanley. „Nie obchodzą go uczucia innych”.
 
Faktycznie, sposób, w jaki Simmons zwrócił się do Frehleya i Crissa przy okazji zaproszenia zespołu do Rock’n’roll Hall Of Fame zbulwersował fanów.
 
„Oni nie są godni noszenia makijażu KISS. Kiedy w organiźmie jest rak, trzeba go wyciąć” – mówił. „Ace i Peter mieli swoje szanse, by wrócić do zespołu. Byli wyrzucani kilka razy – z powodu alkoholu, narkotyków, braku profesjonalizmu. Czy zaprosilibyśmy ich na scenę, by wykonali z nami jeden lub dwa utwory? Oczywiście. Czy widzimy ich na stałe w zespole? Nie ma takiej, ku*wa, szansy”.
 
Dodajmy, że ani Frehley ani Criss nie byli „epizodami” w historii zespołu, a istotnymi jego członkami, z którymi do dziś utożsamiają się fani.
 
 
Co do Frehleya, ten odniósł się do słów Gene’a kilkanaście dni temu, wyraźnie zaprzeczając słowom „kolegi”:
 
„Twoja pamięć jest wybiórcza, Gene. Nigdy nie wyrzucono mnie z KISS, sam odchodziłem, w dodatku dwa, a nie trzy razy. I tylko dlatego, że Ty i Paul jesteście control freakami, z którymi nie da się pracować! Twoje oskarżenia kosztowały mnie miliony dolarów. Jestem trzeźwy od 12 lat” – odpowiedział Ace.
 
Gene na ścieżkę wojenną wszedł również z Vinniem Vincentem, który przez dwa lata grał na gitarze w KISS. (Swoją drogą, rotacyjność składu zespołu doskonale obrazuje grafika w Wikipedii):
 
 
 
„Istnieją ludzie, którzy nie radzą sobie z sukcesem” – mówił o koledze, który zdaniem Gene’a chciał ukraść jego własność intelektualną, wykorzystując logo zespołu. „Torpedują więc go i i tak kończy się na porażce. Vinnie jest swoim największym wrogiem” – dodał.
 
 
 

„Czterech gejów w halloweenowych kostiumach”

 
Niczego dobrego na temat KISS nie ma też do powiedzenia Marilyn Manson. Artysta w jednym z wywiadów nazwał rockmanów „gejami w strojach Halloween”.
 
 

Oskarżenia o molestowanie

 
Na moment przed rozwojem ruchu #metoo Gene usłyszał oskarżenia o molestowanie seksualne. W 2017 roku kobieta postawiła przed sądem zarzut napastowania o charakterze seksualnym znanemu muzykowi, by „zaznaczyć, że takie zachowania są niedopuszczalne”. To nie był jednak pierwszy raz, kiedy rockman naruszył czyjeś granice. Wcześniej został zbanowany w telewizji Fox News, gdzie epatował nagim torsem, krzycząc: „Laski, pozwijcie mnie teraz”.
 
 

„Pocałuj mnie w du*ę”

 
Kolejny „konflikt” na liście Gene’a to ten z Mikem Amottem, choć raczej uznać należy go za zabawny. Muzyk Arch Enemy na swoim instagramowym profilu zamieścił filmik z papierem toaletowym „zdobionym” wizerunkiem Gene’a. Basista KISS znany jest bowiem z tego, że przekuwa w biznes dosłownie każdy aspekt działalności grupy. Fani na profilu Amotta odczytali jego post jako ironiczną uwagę dotyczącą monetyzowania wizerunku zespołu.
 
 

Taniec na trumnie

 

Kiepsko wyglądają też relacje KISS z członkami Motley Crue. Ci drudzy zarzucają KISS kradzież scenicznych pomysłów przy okazji trasy pożegnalnej gigantów rocka, podczas gdy Gene uderzył w młodszych kolegów zarzucając im stosowanie pół playbacku.
 
„Wow. Trup jeszcze nie ostygł, a oni już kradną pomysł z naszej trasy pożegnalnej. Może to nie ma znaczenia dla fanów KISS, ale z pewnością ma dla naszych. Lubiłem ich muzykę, gdy byłem dzieciakiem, fajnie jeździło się razem w trasy, ale jestem dziś rozczarowany” – czytamy dzisiaj na profilu Nikkiego Sixxa.

 
 
„Mam problem z sytuacją, w której wydaję 100 dolarów na bilet, a w zamian dostaję artystę stosującego pół playback” – mówił z kolei w wywiadzie w 2015 roku Gene. „To trochę jak z listą składników na etykiecie produktu – jeśli jest napisane, że występuje w nim cukier, to choć to niezdrowe – chociaż uczciwe. Tak samo powinno być z biletami na koncert – na bilecie powinno być napisane, że część koncertu to playback” – wyjaśniał.
 
I choć Simmons nie powiedział wtedy wprost, że chodzi o Motley Crue, Nikki Sixx potraktował zarzut personalnie:
 
„Korzystamy ze zdobyczy technologii od lat. Podobnie jak Nine Inch Nails, czy wiele innych zespołów. Trudno, żebyśmy w trasę zabierali kwartet smyczkowy, jeśli ten pojawia się na płycie, dlatego używamy sampli. Nie powinno się rzucać kamieniami w innych, jeśli samemu jest się zamkniętym w domu ze szkła” – pisał Sixx, odnosząc się do Simmonsa.
 
Kwestia sampli czy zarzutów o kradzież to jednak nie wszystko. Jakiś czas temu 69-latek zabłysnął wypowiedzią na temat depresji i uzależnień, która bardzo nie spodobała się kilku kolegom z branży, w tym – znowu – basiście Motley Crue.
 
„Kiedy słyszę, że 20-latek mówi Mam depresję, chcę się zabić, to myślę: Zabij się. Serio, nigdy tego nie zrozumiem. Jestem tym kolesiem, który zachęci cię do skoku z mostu, jeśli będziesz na nim stał” – powiedział swego czasu Gene Simmons. Na reakcję doświadczonego w walce z zaburzeniami Sixxa nie trzeba było długo czekać.
 
„Co za kretynizm, ten człowiek naprawdę myśli, że jest bogiem. Nie pomyślał, że jego słowa może czytać jakiś 20-letni fan KISS, który aktualnie zmaga się z depresją”.
 
Choć później Gene próbował tłumaczyć się ze swoich słów i przeprosił tych, którzy zmagają się z kliniczną depresją, muzyk naraził się wielu osobom.
 
 
Mimo niewątpliwej kontrowersyjnej osobowości, Gene’owi należą się honory przynajmniej części kolegów z branży. To Simmons odkrył legendarne dziś Van Halen. Przypomnijmy, że w 1967 Gene zdecydował się wyprodukować demo młodziutkich wtedy muzyków.
 
Gene to ekscentryk. Filantrop, który nigdy nie sięgnął po alkohol, bo obiecał swojej matce, która doświadczyła Holokaustu, że nie zrobi nic, co mogłoby złamać jej serce. Multimilioner, który nie ulega modom.
 
Wyobrażacie sobie świat rock’n’rolla bez niego?
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here